Blog > Komentarze do wpisu

Dr Judymowa i ślepa Temida

"Ze względu na znikomą społeczną szkodliwość krakowski sąd umorzył sprawę lekarki Ilony Rosiek-Koniecznej, która wypisywała bezpłatne recepty dla bezdomnych. Sąd podkreślił, że za takim wyrokiem przemawiała szczera i bezinteresowna chęć oskarżonej niesienia pomocy bezdomnym i najbiedniejszym oraz niemożność ustalenia przez prokuraturę rzeczywistej wartości szkody."

"Lekarka była oskarżona o to, że od grudnia 1998 r. do grudnia 1999 r. wystawiła, łamiąc prawo, ponad 2 tys. w pełni refundowanych recept dla inwalidów wojennych. Tym samym doprowadziła NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, wyłudzając ponad 101 tys. zł"

Przy całym szacunku dla dr Ilony Rosiek-Koniecznej i jej motywów nie rozumiem tego uzasadnienia. O ile umiem czytać to 101 tysięcy złotych ubyło NFZ (Narodowemu Funduszowi Zdrowia). Innymi słowy - 101 tysięcy złotych ubyło z pieniędzy, za które leczeni mają być Polacy, a które tam wcześniej wpłacili. To jest znikoma szkodliwość społeczna?

A może taki eksperyment myślowy - jaki byłby wyrok sądu, gdyby dr Rosiek-Konieczna włamała się do siedziby NFZ i z sejfu skradła 100 tysięcy złotych, za które kupiłaby lekarstwa, które następnie rozdałaby bezdomnym? Efekt jest dokładnie taki sam, tylko mniej papieru (również państwowego) zużytego na dwa tysiące sfałszowanych recept.

No i dalej - a co by było, gdyby dr Rosiek- Konieczna włamała się do firmy, powiedzmy Bayer czy Pfizer i tam zakosiła lekarstwa, które następnie rozdałaby bezdomnym? Tu chyba szkodliwość społeczna jeszcze mniejsza, bo okradany jest prywatny przedsiębiorca a nie płatnik składek na ubezpieczenie zdrowotne.

Nie rozumiem tego. Wydawało mi się, że prawo ma być odłączone od emocji? I wcale nie chcę, żeby dr Judymowa siedziała za to co zrobiła. Szanuję jej motywy, ale gdzie tu jest sprawiedliwość i bezstronność sądu? I jaka jest definicja szkodliwości społecznej, skoro 100 tysięcy złotych ukradzione Polakom na rzecz innych Polaków jest nieszkodliwe społecznie?

piątek, 20 listopada 2009, larson
Komentarze
2009/11/20 17:40:30
Wyrok jest zgodny z nasza mentalnoscia.
Janosik tez bohaterem zostal.

O ile dobrze pamietam slogany z plakatow: w naszym kraju nie bedzie nieubezpieczonych. Jedynie platnik bedzie rozny.

Ten VW co nim przyjechali kiedys na sotkanie z nami musial kosztowac drugie tyle. Nie skazali kobiety bo by sie moze kto czepil?

A szkodliwosc mala bo ci ludzie by zachorowali, wezwali pogotowie, zostali przewiezieni do szitala i tam leczeni za piec razy wiecej. Czyli ze ona ZAOSZCZEDZILA skarbowi panstwa jakies - zgadnijmy - 500 tys. Minus koszty operacyjne - to daje dwa nowe, wypasione wozki po 200 tys. sztuka.
-
2009/11/20 17:45:02
Tak mi wlasnie wpadlo do lba ze adwokat co ja bronil to jakas dupa wolowa. Toz jej sie nalezy dyplom i premia od zaoszczedzonych NFZetowi pieniedzy.
-
Gość: , aaph150.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/03 22:01:03
od emocji prawo może i powinno być oderwane ale od motywu nigdy. Wręcz przeciwnie motyw ma zasadnicze znaczenie dla ceny czynu zabronionego. Istotne są też okoliczności popełnienia czynu i to z tego powodu właśnie inaczej ocenia się wypisywanie "lewych" recept od włamania do siedziby NFZ. A stopień społecznej szkodliwości czynu to właśnie ocena czynu poprzez ustalenie min. motywu i okoliczności popełnienia czynu. Można się z wyrokiem nie zgadzać ale trudno mu odmawiać oparcia w przepisach postępowania karnego. pozdr.
-
2009/12/04 01:02:20
a to ciekawe. Może rozbierzmy na czynniki pierwsze:
1) motyw, o którym wspominasz. U mnie jest dokładnie taki sam, albo mi się wydaje: pomoc biednym
2) okoliczności. Czyli skoro okradam społeczeństwo wypełniając lewe recepty to jest coś innego niż kiedy okradam społeczeństwo kradnąc z kasy NFZ? Nie rozumiem takiego wytłumaczenia. Dla mnie to wygląda jak motywacja typu : przejadę się na gapę dwadzieścia razy (min 40 zł) to to samo co ukradnę popielniczkę z siedziby ZUS (pewnie coś koło 40 zł)